z potrzeby
k o l o r u
“…Oglądałam się wiec fragmentarycznie. Tu oko, tam pieprzyk, a gdzieś indziej kawałek palca. Wszystko było osobno. Rozsypane. Klejenie nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Klej wyciekał, plastry się odrywały i wszystko wracało do pierwotnej formy – rozsypanego piasku…” M.Stocka /fragm./
/7 września 2012/
Dzień pełen zaburzeń czasoprzestrzeni (niemoich). Poplątanych ludzkich ścieżek. Leków wziętych przez Kogoś kto nie mógł wytrzymać ” tu i teraz”. Odrealnień. Późnopopołudniowej herbaty z trzema łyżeczkami cukru dla Tej, co nie jadła od rana. Słów. Tych wypowiadanych z namysłem i tych tylko po to by mówić. Żeby ktoś kto słucha nie odłożył słuchawki. Nie zasnął.
Granice. Moje. Twoje. Dookreślone przez miejsce, w którym żyjemy, to co jest ważne. Przekraczamy je. Albo robią to inni – za nas. Czasem przy tym sprawiają ból. Świadomie. Mniej świadomie.
przeskok, zmiana poziomu neuroprzekaźników w mózgu … rzeczywistość, (nierzeczywistość)
co jest prawdziwe?
..że też urlopy zawsze kończą się zbyt szybko ? Koniec swojego czuję w kościach, rozedrganych emocjach, które wibrują w zależności od tego co się akurat wydarza kolorami – niekoniecznie tęczy. Świadomość miejsc, które Istnieją, mimo, że w nich nigdy nie byłaś… Zawsze czuję to bardziej, gdy jestem w jakimś Nowym, które zachwyca pięknem . Te Niewidzane stają się wtedy bliższe realności, świadomości.. Morze Irlandzkie, przypływy i odpływy, odcień nieba i kolor piasku… Ludzie, rozmaitość akcentów, obcobrzmiące słowa, faktura ścian, staroangielskość domu, w którym mieszkasz…
Pod Powiekami