Bywają różne dni.

Są takie, w których wsłuchujesz się w głos mamy, gdzieś tam po drugiej stronie. Czy właśnie taki był, czy może nie zauważyłaś zmiany?

Dni, w których idziesz na targ i kupujesz lusterko – w zamian za to, które od miesięcy stało potłuczone po tym jak wpadło do wanny.

Rozmawiasz z ekspedientką o bananach i dostajesz trzy za 50 groszy.

Bardzo wyraźnie czujesz krople deszczu na twarzy a w głowie milion myśli. O życiu. O uważności. O potrzebie dostrzegania chwili. Potykasz się przez te myśli na schodach wracając do domu.

Kot nie wita się, za to kładzie tuż obok gdy próbujesz zapisać to co w głowie. Jak najszybciej.

Nim pochłonie Cię codzienność i (s i ę) zapomnisz. Do następnego razu.

Dziwna to rzecz – energia. Jednego dnia nie masz jej prawie wcale i zużywasz cały kruchy zapas na podtrzymywanie głowy w pozycji pionowej. A następnego – gdy ta zaczyna powoli powracać dosłownie czujesz jak  w sercu pulsuje od myśli i chęci działania.

Co prawda wciąż niekoniecznie przekładają się one na siłę do tego by dłużej (u)trzymać w pionie głowę…

ż y c i e  – czuję / znów / uff

IMG_0890.JPG