Bywają dni, w których wydarzają się Dobre Rzeczy. Te ważne, bo wypuszczają  ze szpitala z informacjami, dzięki którym znika /oby na długi czas/  plama zacieniająca   rzeczywistość. Te mniej istotne, ale poprawiające jakość życia jak dobra kawa i to, że możesz w końcu przejść parę kroków i delektować się Jesienią. I Plany się wydarzają. Też dobre.

Aż żal w takie dni kłaść się spać.

na warsztatach w Złodziejewie

/zdj. – Złodziejewo/

Mads Mikkelsen – pinerest uraczył mnie dziś Jego zdjęciami więc patrzę i się pogrążam.. w  obrazach.

Gdybym miała wyobrazić sobie /swojego/ modela idealnego byłby jednym z nich. Więc przez jedną krótką chwilę marzę o sesji zrobionej Madsowi Mikkelsenowi.

Spektakle na niebie, od jasności po ciemną siność chmur nad horyzontem. Wiatr w koronach jarzębin, akacji i wierzb. Krople deszczu na szybie, a chwilę później słońce. Przeliczam dni – poza pracą – tak, by nie przegapić spraw urzędowych, których nie planuję załatwiać. Przez chwilę w głowie lęk, że będzie trzeba, choć przecież wierzę, że nie ..  Paradoksy codzienności. I antybiotyk od dziś. Cytryna, imbir i miód.

Początek jesieni.

Czy dostrzegamy mijających nas ludzi?

Może przechodzimy obok w niemej konwersacji z samym sobą … jedynie czyjeś CIENIE wytrącają nas chwilami z wewnętrznego potoku słów i wyobrażeń …