Archiwum

myśli

Nowy Rok, nowa Ja? Po raz pierwszy od dawna zeżarłam dziś całą czekoladę. Atak łakomstwa jak szlag. Zły kierunek. Do naprawienia – od jutra.

Spacer w bieli, grzane wino i Tomasz Kot na ekranie. Angielski. Poprawki w tekście o Nas – na stronie firmy, której nie ma. Od kiedy dobieranie słów stało się takie trudne? Okruchy codzienności.

43-anna-woloch.JPG

Świąteczny czas wydaje się pełen przemieszczających się ludzi. Widok z dziś: piękna ciemnoskòra dziewczyna, ubrana na czarno, poza szalikiem w kratę I płatkami sniegu osadzającymi się wszędzie. Magia Zimy I wielkich Miast.

 

Zachorował Kot. Szary. Jak tu wygonić chorującego kota z łózka? Nie wyganiam. Więc kicham. Kicham i nie wiem czy to alergia czy już przeziębienie. Błędne koło. Codzienność. Nowe paznokcie. Poniedziałek. Myśli w głowie. Muzyka. 

A Ty gdzie? !

IMG_0397.JPG

Listopadowa Praga ma zapach grzanego wina i marihuany. Ten drugi pojawia się w parkach, pomiędzy budkami na rynku,  w przejściach podziemnych … jakby był wpisany w klimat miasta. Dobrze móc odkrywać przestrzeń z perspektywy ulubionych i polecanych miejsc Kogoś, kto od kilku lat w niej mieszka. Dzięki temu na mapie pojawiają się te, w których praktycznie nie ma turystów, a szansa na dobrą kawę zdecydowanie wzrasta. I na to, że trafi się do wegańskiej  Loving Hut. 

/ta dobra kawa – Cafe V Lese / Kavarna – novy Svet / Kavarna Dismas /

Cafe-V-Lese-Praga-Anna-Wołoch

 

Warszawa, w której wieje wiatr. Czas urlopowy rozpoczęty. Z Bliskimi ludźmi. Emocje w wielkim mieście. Smutek /Muzeum Powstania Warszawskiego/ i radość /cała reszta/. Kawa w Etno i Świętowanie w SHUK-u. Leica i Cato Lein w Zpafie. Praga i prawie oglądanie mieszkania – bo przecież idzie nowe. Rudy pies pełen Miłości. Twórczy wieczór przy winie. Tyle D o b r a do zapamiętania.

Dziękuję <3

 

Przytulony do ręki leży kot. Układa się wzdłuż prawej domagając się głaskania lewą. Przyciska się grzbietem od nadgarstka po łokieć. Wyciąga przednie łapy na klawiaturę laptopa, tylne wykonują nieskoordynowane ruchy poza krawędzią biurka. Mruczy. Przypomina (się) wciąż.

 

Dobry weekend pełen wrażeń. I pętli. Pomiędzy wczoraj a dziś. Małe prezenty od Wszechświata. Wczoraj muzycznie /Brzoska,Marciniak, Markiewicz/  i poetycko zarazem. Dziś fotograficznie /Lorenzo Castore/.  Czarnobiały  Śląsk, pełen odniesień do przestrzeni i ludzi. Intymny.  Analogowy.

Spotkania, emocje, radość.

a od jutra zmiany / jak to tak?

Bywają dni, w których wydarzają się Dobre Rzeczy. Te ważne, bo wypuszczają  ze szpitala z informacjami, dzięki którym znika /oby na długi czas/  plama zacieniająca   rzeczywistość. Te mniej istotne, jak dobra kawa i to, że możesz w końcu przejść parę kroków i delektować się Jesienią. I Plany się wydarzają. Też dobre.

Aż żal w takie dni kłaść się spać.

 

Mads Mikkelsen – pinerest uraczył mnie  Jego zdjęciami więc patrzę i się pogrążam.. w  obrazach.

Gdybym miała wyobrazić sobie /swojego/ modela idealnego byłby jednym z nich. Więc przez jedną krótką chwilę marzę o sesji zrobionej Madsowi Mikkelsenowi.

Spektakle na niebie, od jasności po ciemną siność chmur nad horyzontem. Wiatr w koronach jarzębin, akacji i wierzb. Krople deszczu na szybie, a chwilę później słońce. Przeliczam dni – poza pracą – tak, by nie przegapić spraw urzędowych, których nie planuję załatwiać. Przez chwilę w głowie lęk, że będzie trzeba, choć przecież wierzę, że nie ..  Paradoksy codzienności. I antybiotyk od dziś. Cytryna, imbir i miód.

Początek jesieni.

Czy dostrzegamy mijających nas ludzi?

Może przechodzimy obok w niemej konwersacji z samym sobą … jedynie czyjeś CIENIE wytrącają nas chwilami z wewnętrznego potoku słów i wyobrażeń …

 

Powietrze w parku pachnie wczesną jesienią. Zniknęły gdzieś tłumy ludzi, pozamykano budki z lodami. Trawa wciąż zielona zaprasza, by przysiąść gdzieś pomiędzy drzewami i delektować się promieniami już nie aż tak upalnego słońca. W takich chwilach pojawia się myśl, że efektem chorowania mogą być też chwile, w których czujesz się wyjątkowym szczęściarzem. Bo możesz być, doświadczać, czuć… Jonathan Carroll towarzyszył mi dziś. Ze swoją magią i snami w odcinkach, które wciąż zdarzają się i mnie. Może czas zacząć zapisywać historie swoich „sennych światów”. Nie ogarniam ich i nie nadążam za nimi.  Zatęskniłam za Carrollowym Wiedniem ze  „Śpiąc w płomieniach„.

Pełnia. Szalone sny, pełne pustynnych ogrodów. Mroczne i groźne. Pomimo pełni słońca, pełni dnia, upału i kolorów. Taka noc. Pomiędzy snami –  bezsenność i gonitwa myśli.

Słowa. Czy powtarzane ileś tam razy „niby plany” stają się przez to bardziej realne i prawdziwsze? Tak wolno oswajam się z tym, że pewne rzeczy da się zmienić. Tak trudno mi się zaczyna. A jednak.

Morze już mi się marzy. Wrzesień. Wkłady załadowane do Polaroida. Wiatr.

Od jutra, a może od dziś spotkania. Kręgi Bliskich – rodzinne/nierodzinne.  Rozmowy.

I tu i tam. 

Dziwna to rzecz – energia. Jednego dnia nie masz jej prawie wcale i zużywasz cały kruchy zapas na podtrzymywanie głowy w pozycji pionowej. A następnego – gdy ta zaczyna powoli powracać dosłownie czujesz jak  w sercu pulsuje od myśli i chęci działania.

Co prawda wciąż niekoniecznie przekładają się one na siłę do tego by dłużej (u)trzymać w pionie głowę…

ż y c i e  – czuję / znów / uff

IMG_0890.JPG

Wczoraj rano, idąc do pracy widziałam Pana, ktory prowadził samochód i równocześnie golił brodę maszynką elektryczną. Męska wersja robienia makijażu ?

/z a d z i w i e n i e/ 

Ślady. Korzenie. Przestrzeń znajoma i nieznajoma zarazem. W głowie Prababcia, która mieszkała w B. i mówiła tylko po niemiecku.  Rozmowy z napotkanymi ludźmi i ich historie. Rzut oka na budynek, w którym kiedyś Gestapo i na bunkry obok. Myśli.

/ Śląsk – Bytom – Chorzów – Katowice –  Dom /

IMG_0072

 

Doskonałość mnie razi. Obraz uzupełniony o ziarno wydaje się pełniejszy i bliższy życiu. Jak dostrzeganie Szarości pomiędzy Czernią a Bielą.

Łyk powietrza.

IMG_0014-3IMG_0068

Spotkania przy świecach. Fotografia. Obraz i słowo.

Miroslav Tichý – /do zapamiętania/  Dziwak, który stronił od ludzi. No chyba, że akurat  podglądał, głównie kobiety.  Aparatami własnej produkcji, budowanymi z rzeczy które znalazł na śmietniku. Ze szpulek po niciach,  gumek, rolek, kartonów, wypolerowanych denek po butelkach.. Ależ on musiał wyglądać z tymi konstrukcjami, czając się w krzakach..