714

Pełnia. Szalone sny, pełne pustynnych ogrodów. Mroczne i groźne. Pomimo pełni słońca, pełni dnia, upału i kolorów. Taka noc. Pomiędzy snami –  bezsenność i gonitwa myśli.

Słowa. Czy powtarzane ileś tam razy „niby plany” stają się przez to bardziej realne i prawdziwsze? Tak wolno oswajam się z tym, że pewne rzeczy da się zmienić. Tak trudno mi się zaczyna. A jednak.

Morze już mi się marzy. Wrzesień. Wkłady załadowane do Polaroida. Wiatr.

Od jutra, a może od dziś spotkania. Kręgi Bliskich – rodzinne/nierodzinne.  Rozmowy.

I tu i tam. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: